Jeszcze czuła w drapanie w gardle, a w głowie szum, gdy gasiła światło. Z każdym hukiem zza okna wewnętrzne napięcie wzmagało się, choć kolorowe światła fascynowały na tyle, że nie mogła spuścić z nich wzroku. Czerwony, błysk, zielony, różowy, biały, błysk, żółty, znów czerwony, biały, fioletowy, błysk, błysk, błysk...
Dreszcz, czyjeś spojrzenie przeszyło ją na wylot. Obróciła się w przeciwnym kierunku niż zawroty głowy, podparła się dłonią i spod tuszu do rzęs obrzuciła wzrokiem sylwetkę o rażąco jasnej poświacie. Drzwi się zamknęły i znów ciemność rozjaśniały tylko kolorowe rozbłyski. Usiadła na parapecie i czekała. Różowy, niebieski, błysk, błysk, biały, czerwony, błysk... W ciszy słyszała tylko własny oddech i kroki - bliżej i bliżej, bliżej... Ciepło na dłoniach, uderzenie serca i zaraz kolejne i kolejne. Lekko rozmazaną twarz widziała przez ułamki sekund. Ciepłe usta, lepkie od błyszczyku, smakowały wiśnią i niepewnością, ale całowały ją tak ujmująco, że nie przeszło jej przez myśl, żeby przerywać. Talia opięta materiałem sukienki kusiła nieznanym kształtem, a przerywające ciszę westchnięcia zachęcały, by dotykać więcej i więcej. Dłoń o długich paznokciach podwinęła jej koszulkę i muskała gorącą skórę, wywołując jeszcze mocniejsze uderzenia w piersi.
Brzuch pozbawiony osłony sukienki okazał się urzekająco miękki i podatny na czułości. Owocowy zapach wypełniał ją całą, gdy całowała zagłębienie szyi lepkie od potu, brzegi bielizny przybrudzone różową pomadką i brokatowe policzki. Zadrapania na plecach piekły podniecająco, a promieniujące od drugiej osoby ciepło dawało nadzieję.
Rozległy się szybkie kroki na schodach, a zaraz potem pukanie do drzwi.
- Jesteście tam? Chodźcie, rozlewamy resztę szampana!
Siedziały i bawiły się pustymi kieliszkami, czekając aż zamkną się drzwi balkonowe. Wyciągnęła rękę po papierosa - zaciągnęła się mocno, a obserwując dym poczuła zdumiewający brak lęku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz